Zasięg w mediach społecznościowych jest wynajmowany. Wystarczy zmiana algorytmu lub regulaminu i publiczność budowana latami przestaje widzieć wasze wpisy. Baza adresów e-mail to jedna z niewielu rzeczy, które w biznesie online naprawdę należą do was — dlatego warto wybrać narzędzie, z którego kontakty da się w każdej chwili wyeksportować i odejść.
W recenzjach pilnujemy trzech rzeczy, których cennik zwykle nie mówi. Po pierwsze koszt rośnie z liczbą kontaktów, nie z przychodem — za dwadzieścia tysięcy martwych adresów płacicie co miesiąc. Po drugie dostarczalność zależy od konfiguracji domeny, a nie od marki narzędzia. Po trzecie większość funkcji CRM leży odłogiem, dopóki nie macie procesu sprzedaży, który je wypełni.
13 w tej kategorii
Niemal wszyscy dostawcy liczą opłatę według liczby kontaktów w progach, a nie według wysłanych wiadomości, więc za nieaktywne adresy płacicie dalej. Każda recenzja podaje aktualny cennik dostawcy i informację, czy wypisani liczą się do progu.
Najczęściej z powodu braku rekordów SPF, DKIM i DMARC na własnej domenie, a nie przez treść. Pomaga też double opt-in i regularne usuwanie adresów, które przez rok nic nie otworzyły. Bez uwierzytelnionej domeny nie pomoże nawet najdroższe narzędzie.
Dopóki sprzedaż prowadzi jedna osoba, a kontaktów są dziesiątki, arkusz jest szybszy i darmowy. CRM zaczyna się opłacać, gdy transakcje przechodzą między ludźmi, gubią się kolejne kroki albo potrzebujecie historii kontaktu w jednym miejscu.